0 Contra belluM - zespół muzyki sarmackiej - opowieści o Sarmacji


-----------------------------------------------------------

Opowieści o Sarmacji




Ogniem i Mieczem

Błogosławiona Wina

Wieczór na dworze Jana Kazimierza

Muzykowanie w Szlacheckim Domu

Spotkanie z królem Sarmatą, czyli z wizytą u Jana III Sobieskiego

Musica donum Dei est

Sława i chwała, wiara i nadzieja

Majowa jutrzenka

Muzyka we dworze

Czarne chmury





* * *





 



-------------------------------------------------

                                                      Ogniem i mieczem

 


OGNIEM I MIECZEM - śpiewem i lutnią

"Ogniem i mieczem" to koncert niezwyczajny, którego scenariusz opiera się w całości na wątkach sienkiewiczowskiej prozy. Jednocześnie wzbogaca ją o muzykę, pochodzącą z opisywanej w Trylogii epoki, która w ciągu ostatnich dziesięcioleci została na nowo odkryta i twórczo przywrócona do współczesnej kultury.
Dzięki oryginalnym, sarmackim utworom muzycznym, jak i pieśniom ukraińskim, zaaranżowanym stylowo, w sarmackim duchu, koncert "OGNIEM I MIECZEM - śpiewem i lutnią" pozwala słuchaczom przenieść się wprost do czasów opisywanych przez Henryka Sienkiewicza. Publiczność ma również okazję do zweryfikowania swoich wyobrażeń o epoce, jako że muzycy występują w strojach sarmackich i używają opisywanych przez Sienkiewicza instrumentów muzycznych: lutni, basetli, kobzy, etc.
Ten ciekawy, chwytający za serce i niepozbawiony humoru program, oparty na sienkiewiczowskiej prozie jest również wyrazem osobistego, nieustającego afektu muzyków CONTRA BELLUM do sienkiewiczowskiej Trylogii.



















"Ogniem i mieczem", wydanie z
1998 roku













We dworze Sienkiewiczów.Wola Okrzejska,2016 rok

-------------------------------------------------------





* * *





 



--------------------------------------------------

                                                      Błogosławiona Wina

 


...dla uzdrowienia Ojczyzny...

Będąc w sile wieku, dopadła imć Pana Mikołaja Sapiehę Wojewodę Mińskiego, rozpacz i lęk. Popadł on, jakbyśmy to dziś powiedzieli w depresję. Mimo wielu prób leczenia choroba nie mijała. Bliscy bali się, że to nie choroba a urok, skoro medycy nie potrafili zaradzić chorobie. Wielkim niepokojem przejęła Pana Sapiehę przypadkowa i wymuszona własną niemocą, nocna wizyta w chacie wiejskiego znachora, który wyznawał i praktykował z powodzeniem w swoim otoczeniu pogaństwo. Po tym przeżyciu i za namową żony, udał się Jegomość Pan Mikołaj do Rzymu. Pragnął wymodlić dla siebie uzdrowienie, a dla swoich rozległych włości uzyskać pomoc w usunięciu żywego wciąż pogaństwa. Po wizycie złożonej Papieżowi udał się Pan Wojewoda do oratorium papieskiego na Watykanie, gdzie zwrócił się z żarliwą modlitwą do Madonny Gregoriańskiej, tam ku swojemu zdumieniu i wielkiej radości został całkowicie uzdrowiony. Co więcej, dalsze dni i jego dziękczynne modlitwy w oratorium dały jeszcze jeden rezultat. Pan Sapieha znalazł sposób na uświęcenie i wydarcie z neopogaństwa swoich włości i ich mieszkańców. Powziął postanowienie przywiezienia do Polski jakimkolwiek bądź sposobem obrazu, przed którym doznał tak wielkich łask. Kiedy nie udało się obrazu wybłagać i wykupić od Papieża, Pan Mikołaj obraz ukradł... Wkrótce po przybyciu do Kodnia, Madonna została uroczyście wniesiona i z wielką pompą złożona w ołtarzu kodeńskiego Kościoła. Obraz niemal natychmiast zasłynął cudami, a ludność rzeczywiście poczęła swoje modły kierować do Boga poprzez wstawiennictwo Matki Bożej, rezygnując z pomocy sił nieczystych i znachorów. Tymczasem, za swój złodziejski czyn, Sapieha został obłożony ekskomuniką przez Papieża Urbana VIII. Wkrótce jednak ożywienie religijne było tak silne, że wiadomość o nim dostarła do Papieża. Z tego względu, jak i poprzez swoją gorliwość i pobożne prowadzenie się Pana Mikołaja, ekskomunika została uroczyście cofnięta, a papież udzielił Panu Wojewodzie błogosławieństwa. Była to więc "Błogosławiona Wina"...

Zdarzenie autentyczne, opisane w sławnej powieści Zofii Kossak "Błogosławiona Wina".





SARMACJA, panorama Krakowa,
rok 1600
(digi-art by M. Wycislik, 2015)

















Tabor - w drodze do Rzymu, szkoła Monachijska (?), XIX wiek (fragment)


Matka Boska Kodeńska


Tak mógł wyglądać Mikołaj Sapieha



Wojewodzina
(mogła tak wyglądać...)


Wizja pałacu z Ip. XVII wieku (Noakowski, 1916)



Błogosławiona Wina (2015), kadry z filmu w reżyserii Przemysława Häusera








* * *













Wieczór na dworze Jana Kazimierza



















  Musica albo capella Króla J.M.



Muzyka krzyczy, jak w lesie
Melodyją w uszy niesie;
Pozytyw, w który grawają;
Włoszy nadobnie śpiewają,
Masz tam z Forsztera altystę,
W bas i tenor, dyszkatystę;
Tenory się wdzięczne śmieją
Przy muzyce,bo umieją.

Polacy sopranistowie,
Dawni to wokalistowie.
Inszych mistrzów wiele wprawnych
W gorgi, w trele, w kunszt wyprawnych,
Tam i Elert wijolista
Przedni, a Galot lutnista.

(...)









Królowa Maria Ludwika







Król Jan Kazimierz







(...)

Skrzypkowie są cud powiedzieć,
Trzeba to kazdemu wiedzieć!BR>Simonides kornecista
Dobry Graniczny sztorcista,
Puzanów jest kilka przednich,
Kwart co większy, z nieposlednich

Szałamaje – te się znajdą
I pomorty się wynajdą
Tak teorby, kitarony
Mają swoje wdzieczne strony
Kiedy z sobą koncertują,
A na to się przygotują

Stupenda cosa w ich graniu (...)





A. Jarzębski, Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy








* * *






Muzykowanie
w szlacheckim domu

Rozrywki szlacheckie

Przed wyjezdnym byliśmy u JMP Referendarza, który nam dał kolację, une falce, la musique et des marionettes, które czyni chłopczyk malusieńki, niesłychanie grzeczny, dziwnie dobrze. Jest to nieprzepłacony chłopiec, bo i tańcuje pewnie pięknie, i komedie odprawuje, i sprawny nad podziwienie. Żadnego nie ma daremnej strawy. Wszyscy lokaje na różnej grają muzyce, a jeden paź gra na lutni a ten to drugi, co i tańcuje, i marionety pokazuje.



Korespondencja Jana Sobieskiego do Marysieńki, 1668

Dwór szlachecki


 







Muzyka po obiedzie

Po obiedzie pan Łącki rzecze: “Jaśnie Wielmożna Pani Dobrodziejko, albo to Jejmość muzyki nie masz, że nie wesoło?” , Odpowie: "Są, Mości Panie, ale strun za co nie mają kupić." Rzecze: "Wołaj ich do mnie" - i siąga do kieszeni, co miecz trzymał. Owóż dał im 3 czerwone złote; dopiero przyszli i grali. W taniec tedy poszli wszyscy.





Jan Chryzostom Pasek, “Pamiętniki“











* * *




Spotkanie z królem Sarmatą, czyli z wizytą u Jana III Sobieskiego


Król Jan III Sobieski









Pałac Jana Sobieskiego w Wilanowie

o królewskim Wilanowie



Jest tu dom [nasz] dość akkomodowany, specyałów gwałt, to jest obrazów, fraszek chińskich, porcelan nastawiano. Prospekt piękny, ale ogród nie jednego roku potrzebuie roboty. Lubo W.X.M. [Wasza Ksiazęca Mość] lubisz, żebyśmy mieszkali w Warszawie, wiem jednak, że przyznasz, że nie Królewski to budynek [Zamek królewski Wazów] ani do sreber, ani galanteryi, które tu chcemy mieć [w Wilanowie], gdyż i mieysca na me nie masz.



List Marysieńki do Katarzyny z Sobieskich Radziwiłłowej (siostry króla Jana)


Jak król Jan III Sobieski w Wilanowie wczasów zażywał (z “Pamiętników” Kazimierza Sarneckiego)



I



Po skończonych [posłuchaniach] i od niektorych prywatnych ludzi upominkach, król jm. [Jegomość] na nabożeństwo do o.o. Bernardynów pojachał, gdzie tam błogosławionego Jana ciało zakonu ich leży. Po której, mszy wysłuchawszy, pojachalo królestwo ichm. na obiad do siebie, który przy wesołej fantazyjej król jm. z dobrym smakiem i apetytem jadl. Siedzialo królestwo ichm. u stolu, muzyka francuska królowej jm. grala. Wieczór także król był wesół, z jmp. Krakowskim się zabawiał, dumy sobie kazackie na bandurach grać i one śpiewać kazał, którym sam dopomagał.



(...)




II



Dzisiejszego dnia bardzo dobrej król jm. był fantazyjej , na żadną nie uskarżał się alteracyją, Obiad jadł z królową jm. i posłem francuskim. , z dobrym apetytem, nad insze dni sobie upodobanym. Do stołu muzyka francuska grała i trębacze z not alias partytur, bardzo delikatnie przy klawycembale [klawesynie]. W wieczór tańców nie było, tylko Doryska grał w pokoju królowej jm. na instrumencie, a królewna jm. śpiewała przy nim z wielkim gustem posła.



(...)




Król Jan III Sobieski z rodziną

III



I dziś król jm. był wesoły, jednak przy słabości zdrowia. Jadł obiad nie z złym apetytem z królową Jm., jmp. posłem francuskim i jmp. Krakowskim. Muzyka do stołu grala wszystka tak króla jm. jako i królowej jm. Z wieczora zaraz maszkary się ubierali, tj. damy górne i z królewną jm., królewicowie z kawalerami teraz tu znajdującymi się. Tańcowali królewicowie ichm. z damami górnymi aż do pierwszej godziny w noc.



(...)














* * *







Musica donum Dei est


Rozumni ludzie

Co też to się dzieje na świecie! Prawdziwie już i cierpliwosci nie staje - patrzeć na czyny a słyszeć gadania ludzkie. Takie zapomnienie o Bogu, taka obojętność dla Jego praw! Jakby Jego nauka była tylko dowcipnym wymysłem, bynajmniej nie obowiązującym. Oj, rozumni ludzie, rozumni ludzie! Ciężko przed Panem Bogiem odpowiecie, że tak świetne dary, coście z Jego łaski otrzymali, naprzeciw Niemu obracacie i że gorszycie tylu półgłówków, co bałamucąc się waszym rozumkowaniem, najczęściej z obawy, by za głupców nie uchodzić, wolą potakiwać waszej nieroztropności niż się trzymać tego, co ich wiara nauczyła i co ludzie istotnie wielcy i rozumni miłowali, że wszystko zań gotowi byli poświęcać. Tać to szaleńców, co by istności Bogu zaprzeczali, niewiele; ale mnóstwo takich, a szczególnie między niby mędrcami, co lubo dowodzą Jego bytu...



Henryk Rzewuski "Pamiątki Soplicy"

Święta Cecylia lutnią








Kościół Reformatów w Warszawie, 2 połowa XVIII wieku



Muzyka w Wielkim Tygodniu



...W wielkim tygodniu w każdym kościele na wniściu siedziały panienki albo i damy wyższej rangi z tacami srebrnymi, kwestujące jałmużnę od przechodzących na pożytek tego kościoła, w którym takową kwestę czyniły. Urodziwsze kwestarki zazwyczaj więcej ukwestowały niż te, którym na urodzie schodziło, przez wrodzoną ku urodzie skłonność nawet w pobożnej szczodrobliwości. Gdzie w którym kościele znajdowało się jakie bractwo, tam w Wielki Piątek o godzinie dziewiątej w nocy zaczynała przed grobem pasyja. W sobotę zaś, przed zaczęciem rezurekcyi, śpiewano jakie pieśni u grobu o Męce Pańskiej lub o Najswiętszej Pannie Bolesnej, albo też po kościołach kapela, lub jaki lutnista przegrywał symfonie....



Jędrzej Kitowicz “Opis obyczajów za panowania Augusta III”



Miłość we Francji, a miłość w Rzeczpospolitej





A co się zaś zda ichmościom [Francuzom], że to zbytnie, to nasze się w sobie kochanie - wierzę, moje serce. Bo tam miłości między małżeństwem nie znają i szkoda tam jeździć, żeby się zaś nie zapowietrzeć. Powiadają oni, że po zaślubieniu osoby kochanej zaraz się miłość w nienawiść obraca. Dlatego każdy tam mąż ma swoją kochankę. U nas zaś stara w miłosci moda: im się lepiej znają, tym się w sobie bardziej kochają.

Korespondencja Jana Sobieskiego i Marysieńki, 1668
fragment w języku francuskim (tłum. Michał Wyciślik)











* * *





Sława i chwała, wiara i nadzieja





Wolność Polska

Tymczasem pamięć podszeptuje mi opowiedzenie w tym miejscu zdarzeń, by nie, pogrzebało ich zapomnienie. Jedno osobliwe z królową Cecylia, kiedy to w r. 1638 była z królem we Wiedniu.

Król przybył do Wiednia pod nieobecność cesarza. Cesarzowa wyszła na schody w otoczeniu fraucymeru i matron wielkiego rodu. Gdy weszły do komnaty, postawiono krzesła dla królowej Cecylii, królewny polskiej i cesarzowej. Ta prosi królową; Cecylię, by zajęła miejsce na krześle, owa wzbrania się, że nie usiądzie, jeśli równoczesnie nie usiądą trzy matrony, małżonki polskich senatorów.

Zdumiewa się cesarzowa i rozkazuje przyniesć krzesła, a tymczasem przynagla prośbami królową Cecylię, aby dłużej nie stała, na co ta odpowiada: "Taki jest szacunek senatorów dla króla i ich małżonek dla mnie, że choć cieszą się wolnoscią, otaczaja swoich panów najwyższa czcią. Wzajemnie my z królem ceniąc sobie wielce ich posłuszeństwo darzymy ich naszą miłością i nie okazujemy wyniosłości."

I tak oczekiwała stojąc, nim nie przyniesiono krzeseł i nie zmusiła ich do siedzenia ku podziwowi, żebym nie powiedział, ku zazdrości, całego cesarstwa dla prerogatyw polskiej wolności.

Pamiętnik” Albrechta Radziwiłła, zanotowano w sierpniu Roku Pańskiego 1647.



Bitwa pod Chocimiem, 1673 rok



Obrona Częstochowy, 1655 rok






Wiktoria wiedeńska 1683 roku



Wojska wszystkie, które dobrze bardzo swoją czyniły powinność, przyznały P. Bogu a nam tę wygraną potrzebę. Kiedy już nieprzyjaciel począł uchodzić i dał się przełamać - bo mnie się przyszło z wezyrem łamać, który wszystkie a wszystkie wojska na moje skrzydło prawe sprowadził, tak że już nasz środek albo korpus, jako i lewe skrzydło nie miały nic do czynienia i dlatego wszystkie swoje niemieckie posiłki do mnie obróciły - przybiegały tedy do mnie książęta, jako to elektor bawarski, Waldeck, obciskając mię za szyję a całując w gębę, generałowie zaś w ręce i w nogi cóż dopiero żołnierze! Oficerowie i regimenty wszystkie kawalerii i infanterii wołały: "Ach, wrzer brawe Kenik!". Słuchały mię tak, że nigdy tak nasi. Cóż dopiero, i to dziś rano, książę lotaryński, Haski (bo mi się z nimi wczora widzieć nie przyszło, bo byli na samym końcu lewego skrzydła, którym do p. marszałka nadwornego przydałem był kilka usarskich chorągwi); cóż komendant Staremberk tuteczny! Wszystko to całowało, obłapiało, swym salwatorem zwało. Byłem potem we dwóch kościołach. Sam lud wszystek pospolity całował mi ręce, nogi, suknie; drudzy się tylko dotykali, wołając: "Ach, niech tę ,rękę tak waleczną całujemy!". Chcieli byli wołać wszyscy "Vivat", ale to było znać po nich, że się bali oficerów i starszych swoich. Kupa jedna nie wytrwała i zawołała: "Vivat" pod strachem, na co widziałem, że krzywo patrzano dlatego zjadłszy tylko obiad u komendanta, wyjechałem z miasta tu do obozu, a pospólstwo ręce wznosząc prowadziło mię aż do bramy.





list Jana III Sobieskiego do królowej Marysieńki,
pisany na górze K a l e n b e r g, na której klasztor kamedułów spalony, nad obozem tureckim,
12 IX [1683]. o trzeciej przede dniem.




Bitwa pod Wiedniem, 1683 rok












* * *





 



                                                      Majowa jutrzenka

 


...dla ocalenia Ojczyzny

W imię Boga, w Trójcy świętej jedynego. Stanisław August z Bożej łaski i woli Narodu Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podlaski, Inflancki, Smoleński, Siewierski i Czernichowski, wraz ze Stanami Skonfederowanymi, w liczbie podwójnej naród polski reprezentującymi.
Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia konstytucji narodowej jedynie zawisł, długim doświadczeniem poznawszy zadawnione rzadu naszego wady, a chcac korzystać z pory, w jakiej się Europa znajduje i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła, wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniac drożej nad życie, nad szczęsliwość osobistą, egzystencję polityczną, niepodległość zewnętrzna i wolność wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony, chcąc oraz na błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć, mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą dla dobra powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej granic z największą stałością ducha, niniejsza konstytucję uchwalamy i tę całkowicie za świętą, za niewzruszoną deklarujemy, dopóki by naród w czasie prawem przepisanym, wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej jakiego artykułu.

Konstytucja 3 Maja 1791 roku, preambuła

























Warszawa, 2 polowa XVIII wieku


Ks. Hugo Kołłątaj, Podkanclerzy Koronny


Król Stanisław August Poniatowski





Uchwalenie Konstytucji, 3 Maja 1791 rok








* * *


muzyka w tle: w zaciszu dworskiej biblioteki, dzwonkiem dźwięczy Jejmość Pani Justyna, a na lutni gędzi Jegomość Pan Michał


Powrót doMENU